czwartek, 16 grudnia 2010

Przenoszę bloga!

Jak to mówią, kobieta zmienną jest ;)

Ten blog uznaję za zawieszony, możecie mnie teraz znaleźć pod adresem www.recenzje-selene.blogspot.com
Recenzje i opisy, które dotąd tu wkleiłam, zostaną przeniesione. Na razie strona jeszcze w budowie.

środa, 15 grudnia 2010

Zmierzch, Z kim płaczą gwiazdy

Hej, jak minął Wam dzień? Ja ledwo zwlokłam się rano z łóżka, i do tej pory czuję się senna. Nie pomogła nawet mocna kawa, czyżby coś działo się z pogodą?

Dziś przychodzę z recenzją "Zmierzchu" Stephenie Meyer. Raczej nie muszę przedstawiać tej sagi ;) Dodałam ją już w serwisie Nakanapie. Przyznaję, że dość kiepsko mi wyszła. Krótka, niedopracowana... Efekt pisania na nudnej lekcji. Muszę chyba w niej coś poprawić, coś dodać. No ale wklejam.


Tytuł: "Zmierzch"
Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 416

Już od jakiegoś czasu prym na rynku wydawniczym wiodą powieści z wampirami w roli głównej. Mogę śmiało powiedzieć, iż cała "moda" na nieśmiertelnych krwiopijców zaczęła się właśnie od cyklu Stephenie Meyer. Ogromna ilość sprzedanych egzemplarzy, ekranizacje i wierni fani z całego świata, którzy utożsamiają się z bohaterami sagi.
Dlaczego więc znalazło się tak wiele antyfanów serii, jak i jej zwolenników?
Bella nie wyróżnia się niczym na tle swoich rówieśniczek. Jest normalną dziewczyną, która mieszka ze swoją matką w Phoenix, na Florydzie. Jest cicha, nieśmiała i niezdarna. Jej życie zmienia się diametralnie, gdy postanawia przeprowadzić się do swojego ojca. Forks to miasteczko liczące ledwo ponad trzy tysiące mieszkańców, gdzie wszyscy dobrze się znają. Jest nudne, deszczowe... i jak się wkrótce okazuje pełne zagadek. Wszystko zaczyna się od pierwszego zetknięcia się naszej bohaterki z Edwardem Cullenem - adoptowanym synem Carlisle'a Cullena, dobrego i cenionego lekarza. Dla Belli chłopak jest uosobieniem bóstwa - miedziane włosy, piękna twarz i zagadkowe spojrzenie. Zbieg dziwnych wydarzeń z udziałem chłopaka daje dziewczynie do myślenia. Zaczyna szukać, zagłębiać się coraz bardziej w legendy i wierzenia pradawnych ludzi. Kiedy odkrywa przerażającą prawdę, musi podjąć ważną decyzję. Co wygra: serce czy zdrowy rozsądek?
"Zmierzch" przeczytałam jeszcze przed całym medialnym szumem i zainteresowaniem wokół sagi. Dzięki temu, wyrobiłam sobie zdanie o niej w innym świetle. Pierwsze moje wrażenie: jakieś tandetne romansidło, na dodatek ciągnące się jak flaki z olejem. Przez pierwsze parę rozdziałów praktycznie nie było żadnej akcji, aż chciało się odłożyć książkę na półkę i nigdy do niej nie wracać. Dopiero po przeczytaniu około stu stron, wydarzenia nabrały tempa - wątek wampirzej rodziny Cullenów, spotkania Belli i Edwarda...
Kolejnym minusem są przerysowani bohaterowie. Panna Swan - kompletna niezdara, która potrafi przewrócić się na prostej drodze, a obok niej Cullenowie - porażająco piękni, dobrze ubrani i idealni pod każdym względem. Moim skromnym zdaniem każda postać powinna posiadać zarówno wady, jak i zalety; nikt nie jest przecież perfekcyjny. Takie same są dialogi pomiędzy parą zakochanych, w których wyznają sobie miłość: jednocześnie romantyczne i piękne, a z drugiej strony sztuczne, nienaturalne - jakby wzięte z zupełnie innej epoki. Nie tak zachowują się dzisiejsze, współczesne pary.
Choć miłość głównej bohaterki i wampira, tak wyidealizowana i niemożliwa, to właśnie o takim związku marzy każda dziewczyna. O kimś, kto nieustannie powtarzałby, że ją kocha. O kimś kto zrobiłby dla niej wszystko. Może dlatego saga Stephenie Meyer zyskała aż taką popularność?
Nie spodziewajcie się po niej czegoś ambitnego i dającego człowiekowi do myślenia. To seria powieści nadających się na nudne, zimowe wieczory, takie jak teraz. Nie oznacza to jednak, że nie czyta się ich z przyjemnością; jest wprost przeciwnie - przenoszą czytelnika do innego świata i pozwalają na oderwanie się od ponurej codzienności, problemów i obowiązków.
Polecam. Bądźcie jednak ostrożni - po zmierzchu rodzi się miłość nie z tego świata...
I na koniec króciutka opinia (też można ją znaleźć na kanapie):


Tytuł: "Z kim płaczą gwiazdy"
Autor: Ewa Barańska
Wydawnictwo: TELBIT
Liczba stron: 192

Ewa Barańska udowodniła, że w Polsce także mamy wielu świetnych autorów. "Z kim płaczą gwiazdy" to piękna, wzruszająca książka. Opowiada o miłości Weroniki i Michała, oraz o przeszkodach, jakie stają na ich drodze. O tym, jak w jednej chwili może zmienić się całe nasze życie - czego niestety nie wszyscy jesteśmy świadomi. Pod koniec powieści akcja nagle zatrzymuje się. Nie ma zakończenia, autorka sama każe czytelnikom dokończyć historię zakochanej pary. Nie dowiadujemy się, czy stan Michała poprawił się. Z jednej strony jest to dość ciekawe, ale pozostaje lekki niedosyt... Mimo wszystko, szczerze polecam! ;)


wtorek, 14 grudnia 2010

Santa Claus is coming to town!

Święta zbliżają się wielkimi krokami (na szczęście)! :) Bardzo mnie to cieszy - zresztą kto świąt nie lubi? Wreszcie można odpocząć od obowiązków, trochę się poobjadać (martwią mnie tylko te kalorie...) i podarować coś swoim bliskim. I przy okazji, sami też coś dostaniemy ;p Właśnie, macie już jakieś prezenty dla rodziny?

Ja wczoraj zrobiłam małe zakupy. Jak na razie dla taty jest nowy, ciepły szalik w kratę i zestaw kosmetyków. Mamie i babci postanowiłam podarować książki (tak, ja i moja obsesja na ich punkcie) - wybrałam "Marzycielkę z Ostendy" i "Nad brzegiem rzeki Piedry...". Do tego jakieś ładny zapach, i będzie dobrze ;) 

Dziś znów udałam się do księgarni, tym razem z mamą. Miałam wybrać sobie ostatnią powieść pod choinkę - mój wybór padł na "Proroctwo Sióstr", wydawnictwa TELBIT. Próbowałam ją namówić, żeby dała mi ją teraz, ale nie udało się :( Obiecuję, że gdy tylko trafi w moje ręce, siadam do czytania. A potem oczywiście wklejam recenzję na bloga! Tymczasem okładka i krótki opis ze strony wydawnictwa.


"Proroctwo Sióstr", Michelle Zink
Wydawnictwo TELBIT
Stron: 368
Cena: 39.90 zł

Niepokojąca i zapadająca głęboko w pamięć opowieść o odwiecznej walce pomiędzy życiem i śmiercią, z dwiema siostrami w roli głównej. Historia w klimacie GOTHIC, od której po prostu nie sposób się oderwać. (Tamora Pierce, New York Times)
HISTORYCZNE PROROCTWO ROZDZIELA DWIE SIOSTRY
UOSOBIENIE DOBRA...
I WCIELENIE ZŁA...
KTÓRA Z NICH ZWYCIĘŻY?


Bliźniaczki Lia i Alice Milthorpe właśnie zostały sierotami. W dodatku stają się dla siebie śmiertelnymi wrogami. Kiedy każda z nich odkrywa swoją rolę, jaką spełnia w proroctwie, obracającym kolejne pokolenia sióstr przeciwko sobie, dziewczyny zostają uwikłane w przerażającą tajemnicę.
Tajemnicę, na którą składa się znamię na nadgarstku, śmierć rodziców, księga, mężczyzna oraz życie pełne sekretów... 
Lia i Alice nie wiedzą, komu mogą zaufać. Wiedzą jedynie to, że nie mogą ufać sobie wzajemnie.

Czekając na "Proroctwo", sięgnęłam po inną pozycję. Spodziewajcie się recenzji!

P.S. Nie ma to jak wiadomości, które poprawiają człowiekowi humor :) Iron Maiden na Sonisphere Festival 2011 (10 czerwca) w Warszawie! Oczywiście nie może mnie tam zabraknąć.

sobota, 11 grudnia 2010

It's such a wonderful life!

She says: don't let go
Never give up,
It's such a wonderful life
Don't let go
Never give up,
It's such a wonderful life

(Hurts - Wonderful Life)


Tak właściwie, to nie wiem od czego zacząć. Mój odwieczny problem: co tu na początek im napisać, żeby chcieli dalej czytać moje wypociny? O sobie chyba powiedziałam wystarczająco dużo, przynajmniej jak na razie - a możecie to przeczytać w zakładce O MNIE, co zresztą widać.

Ten blog będzie o wszystkim. O rzeczach ważnych, i mniej ważnych. O głupotach, jakie spotykają mnie każdego dnia. O moich pasjach i zajęciach, którym poświęcam dużo czasu. Będzie też trochę recenzji książkowych i muzycznych, trochę relacji koncertowych. Taki wielki misz-masz. Mam jednak nadzieję, że ktoś znajdzie tu coś dla siebie.
1... 2... 3... Start!